Nowy Orlean pod wodą, w nim– według różnych szacunków- uwięzione przeszło 200 tysięcy osób. Dramaturgię i chaos potęguje bezkarność uzbrojonych watah plądrujących miasto i ostrzeliwujących ratowników. Do miasta wkracza regularne wojsko ale i ono na kłopoty z zaprowadzeniem kontroli i niesieniem pomocy uwięzionym w wodnej pułapce ludziom. Obrazki i relacje jak z Trzeciego Świata.
Podczas konferencji prasowej jakaś urzędniczka chwaląc żołnierzy wysłanych na odsiecz ginącemu miastu: to są weterani z Iraku, mają załadowane karabiny i wolę, by zabijać (złodziei i bandytów – moje). Komunikat brzmi jak memento dla Nowego Orleanu.
tu…..
Liczba ofiar kataklizmu idzie, co bardzo prawdopodobne, w tysiące. Mogło być mniej? Za opieszałość i nieporadność obrywa się służbom ratowniczym, lokalnej władzy. Fala krytyki narasta i zapewne podtopi także Busha, pozbawiając któregoś z jego republikańskich kolegów szans na prezydencką elekcję.
BBC cytuje anonimowe wypowiedzi waszyngtońskich urzędników – mówią o większym dramacie niż 11 Września.
„…get off your asses and let’s do something…” – burmistrz Nowego Orleanu w apelu radiowym do władz stanowych
UAKTUALNIENIE:wywiad i jego transkrypcja