Alkoholowe majaki, a potem kac. Całą sobotę odchorowywałem wymuszone chlanie wódy na wymuszonej imprezie integracyjnej z wymuszonym brataniem się z szefami. Gdy pod czaszką panoszą się opary wyborowej, zanika poczucie równowagi, fizycznej i estetycznej, wiele rzeczy zdaje się uchodzić, z których najmniejszą przewiną jest niezborne ślizganie się po parkiecie do dyskotekowej rąbanki. Ohyda.
***
Alkohol to regres. Ja po alkoholu dziecinnieje. Podobają mi się komiksowe obrazki i to jeden z nielicznych pożytków wynikających z raczenia się tą używką.
***
Do południa słuchałem pierwszej płyty VOOVOO. Właśnie pojawiła się reedycja. Muzyka promieniuje metalicznym nowo-falowym chłodem, od którego cierpnie skóra. Nawet teraz, po latach. Wszak również my doświadczamy wyobcowania. Tłum zawsze jest anonimowy i bezduszny, w nosie ma nasze nastroje. Tłum jest obojętny aż do bólu i nieprzezroczysty dla naszych spojrzeń.