I think i just swallowed some darkness

Przyznam szczerze, zatkało mnie. Spodziewałem się, że kto inny wygra wybory prezydenckie. A tymczasem do Pałacu Namiestnikowskiego wprowadzi się polityk gruby, niski i uchodzący za kłótliwego, a nie sympatyczny i gładki w obejściu pan.
Ze złośliwą premedytacją punktuję owe zewnętrzne atrybuty prezydenta-elekta Lecha Kaczyńskiego i jego rywala Donalda Tuska. Wszak a priori uznaliśmy, że kampania ma charakter wizerunkowo – sondażowy, zatem wynik boju o najważniejszy urząd w państwie można było łatwo przewidzieć. Co za plama.
Na niedzielnym rozstrzygnięciu zaważyło co innego. Nie chciałby pochopnie wyciągać wniosków i czynić z czarnosecinnego elektoratu Samoobrony i moherowych beretów sprawczej siły, która dała Kaczyńskiemu prezydenturę. Oczywiście dowodów na buzującą emocjami niechęć do liberałów można szukać wszędzie tam, gdzie gromadzą się ludzie. Złorzeczenie na egoistycznych lekkoduchów i Balcerowicza to temat dyżurny, taka jak gadki o pogodzie umilające czas spędzany nad Tamizą.
Przecież do wyborów nie poszło ponad 40 procent obywateli. Wśród nich cała masa młodych, których trudno z racji wieku posądzić o peerelowskie resentymenty.
Jak na to nie spojrzeć, prawda jest nader kłopotliwa dla ludzi tęskniących za sensem w polityce: Tusk, z jakiś bliżej nie określonych powodów, nie przekonał do siebie wyborców, a ci co poszli do urn w niewielkim stopniu przejęli się przestrogami liberalnych mediów przed wizją bliźniaków niepodzielnie rządzących Polską.
Po tym, jak tak bardzo myliłem się obstawiając w wyborczej ruletce Tuska, łatwo o nadmierną asekurację. Polityka to gra wielu czynników. Nie o wszystkich w porę wiemy. Można więc sarkastycznie spuentować, że oto najbardziej mylił się Tusk, ulegając pokusie rozgoszczenia się w prezydenckich gabinetach.
***
Wyborcze rozstrzygnięcie co wrażliwi przyjmą z posępną miną niczym wyrok śmierci. Rzecz bezsprzeczna: kaczofobia narasta. Jest jakiś skuteczny sposób na paraliżujący lęk, poza oddawaniem się orgiom tudzież szpikowaniu, na potęgę, pigułkami?
Pomysły na przetrwanie dostarczają autorzy gadżetów opatrzonych sugestywną nazwą „Design for fragile personalities in anxious times„. To zestaw przedmiotów, które mają
ukoić nasze spanikowane serce i rozstrojone nerwy, wyciszyć i zrelaksować.
Paraliżuje cię lęk przed bioterrorem lub atomową zagładą? Szukaj ulgi tuląc się do maskotki o kształcie atomowego grzybka. Why not? To działa! Można też na kilka minut ukryć się w zmyślnie zakamuflowanej kryjówce. A co jeśli owe specyfiki zawiodą przy kaczofobii.
***
Na koniec Czernobyl, dobitne podsumowanie poniedziałku.