Czeskie kino – pomyślałem czytając w osłupieniu notkę w Wyborowej o policyjnym alercie wszczętym po tym, jak pewną Czeszkę nawiedził kasandryczny sen o ataku terrorystyczynm m. in. na Sanktuarium Jasnogórskie. Że ludziom śnią się różne, przestraszne i przekomiczne rzeczy, nie dziwota. Włosy stają dęba, gdy na fikające pod ludzką czaszką fantomy podświadomości tak reaguja stróże prawa. Haszek by tego nie wymyślił: słać alarmistyczne komunikaty do komend w całym kraju i stawiać policję na nogi.
Jeśli traktować to zdarzenie nie jako wypadek przy pracy, lecz zapowiedź głebokiej reformy naszych służb (pani Rowling doradcą ministra Dorna?), to już w wkrótce funkcjonariusze wyjdą na ulice doposażeni w karty od tarota i szklaną kulę. Niech moc będzie z nimi!
***
Kino dokumentnie skolonizowało naszą zbiorową wyobraźnię; ten rok zafunduje nam kolejną dawkę kina z trupem w tle oraz w roli głównej. Na ekrany weszły już balladowe „Trzy pogrzeby Melchiadesa Estrady”; dorzućmy do tego artystyczny western Uklanskiego, w którym Van Kilmer wcieli się w rolę trupa (skromny budżet nie pozwolił na więcej ?)
Chodzą słuchy, że Smarzewski od „Wesela”, ma kręcić film o komandosach „Gromu”. Jednym z patriotycznych zabijaków ma być Eryk Lubos, chuligan z „,Made in Poland” Wojcieszka i „Nakręcanej pomarańczy” Klaty. Widać, że ścieżka aktorskiej kariery – choć kręta – prowadzi wprost od blokowiska do munduru. Resume: trupów nie zabraknie. Watpliwe tylko, czy będą w stanie stanąć w szranki z arcytrupem, czyli polską kinomatografią.