Akurat o zbytek w postaci poczucia humoru to go nie podejrzewałem. Wybraźmy sobie: Jarosław Kaczyński w kapciach z kotem na kolanach oglądający skecze Monty Pythona. Niemożliwe, tego nie wymyśliłby nawet John Cleese. Ale może tli się w przebiegłym prezesie jakaś iskierka autoironii?
Zawierając z Lepperem i Giertychem nie koalicję lecz właśnie p a k t Jaroslaw Kaczyński dał dyskretny znak, że dla wyższego celu to i z diabłem się dogada. Oby tylko nie wyszedł na tym, jak Zabłocki na mydle. Cała trójka to jednak postacie tragiczne. Na zdjęciach wyglądają razem, jak – nie przymierzając – Don Kichot oraz Sacho Pancha x 2.

***
Nam June Paik – pionier video artu. Gdy w 1965 roku Sony wypuścił na rynek poręczną kamerę video Nam June Paik nagrał papieską procesję idącą ulicami Nowego Jorku i wieczorem pokazał w klubie Cafe Go-Go. Pokazał i unaocznił rewolucję jaka niepostrzeżenie dokonała w świecie mediów: każdy może być twórcą video, telewizja została – raz na zawsze – zdetronizowana.
W 1984 roku Nam Jun Paik wyprodukował program o znamiennym tytule „Good morning, Mr. Orwell” trasmitowany satelitami na cały świat. W przebogatej w innowacyjne projekty i akcje biografii Paika to tylko epizody.
Awangardziści zapamiętają go jako fluxusowca, członka najbardziej wpływowej efemerydy artystycznej drugiej połowy XX wieku.

Jedni mówią, że uwolnił video od telewizji. A ja myślę, że nie tyle uwolnił, co wydobył z tego medium potencjał paradoksu i zabawy. Nie wiadomo tylko, czy także z właściwym dla swoich prac humorem reagował na tysiące marnych imitatorów pomysłowej żonglerki z ekraniami. NamJune Paik (73 lata) zmarł w ostatnią sobotę stycznia