Platforma wykopała w niedzielę topór wojenny – rządy Samopisu grożą nawrotem gomułkowszczyzny – diagnoza z pewnością trafna, czy jednak można wierzyć, że PO ma wystarczający zapał i siły, by z chorobą walczyć? Partii Tuska zawsze brakowało determinacji, wielce stanowcze deklaracje często okazywały się słowami rzuconymi na wiatr. Donald Tusk sam zresztą niedomaga, brak mu wyrazistości, którą dotąd umiejętnie wykorzystywał PiS.
Zatem mam nagle uwierzyć, że Platforma idzie na wojnę i mam dać jej kolejny kredyt zaufania? A co jeśli za czas pewien oznajmi, że to z PiS-em, jak tylko sypnie się alians z Samoobroną i LPR, tworzy koalicję?
Nie lubię być nabierany, nie znoszę też chocholich tańców. Myślę, że prędzej Marcinkiewicz pojedzie do Dubaju na narty niż PO będzie ostrą opozycją.
Po lewej Lotte Klaver i jeszcze: Generacja Nic kontra Pokolenie JPII