Zasłużenie temat no.1, a może tylko burza w szklance wody, potrząsanej przez garstkę zapaleńców? Wszak dziennikarstwo zawsze było obywatelskie – przypomina w jednym z komentarzy VaGla. Oczywistość tej prawdy winna obalić wszelkie kontrargumenty. A jednak dyskusja na temat dziennikarstwa internetowego zatacza coraz szersze kręgi. Mnożą się posty i komentarze.

Czy według Was dziennikarze powinni pisać blogi, a dzienniki tworzyć blogi dla swoich czytelników?

Dyskutowanych kwestii przybywa. A większość bierze się z tego, że internet – ze swoim innowacyjnym potencjałem – dla jednych jest impulsem, a dla innych wyzwaniem i zagrożeniem. Internetowe serwisy, poprzez swą mnogość i różnorodność, kwestionują wypracowywany przez dekady monopol na informacje i opinie.
Dla gazet internet to wielce kłopotliwy i nieobliczalny partnerem. Bywa, że jest zmorą spędzającą sen z powiek redaktorów zakochanych w zadrukowanym papierze.
Sęk w tym, że polimorficzność internetu dla gazet pozostanie nieosiągalna. Solidne i opiniotwórcze tytuły – zajmując precyzyjne stanowisko w debatach publicznych – wychowywały swoich czytelników. Czytanie stało się nie tylko porannym rytuałem lecz i światopoglądową manifestacją lojalności. Internet hołubi inną bardziej elastyczną postawę, a zacierając granice między czytelnikiem, a piszącym, przenosi akcent z odbioru i przyswajania informacji na jej aktywne współtworzenie i rozpowszechnianie.
To, w jakim stopniu gazetom uda się wychwycić i opanować ten trend bez podkopywania swojej pozycji, będzie kluczem do sukcesu, który w dobie społeczeństwa sieciowego – będzie oznaczać nie dominację lecz przetrwanie.