Jestem podobny do słynnego Isaaka Asimova. Przynajmniej w jednym. On też pisał przy podkręconych głośnikach. Umownie powiedziane. Słynny fantasta twierdził, że muzyka puszczona gdzieś w tle pomaga mu pisać. Jak dowodzą badania naukowe, wcale a wcale, nie były to banialuki ekscentryka. Głośna muzyka – powiedzmy wprost i głośno- hałas, może sprzyjać koncentracji.
Wszystko, co napisałem powyżej zaczerpnięte jest z ustaleń niejakiego Barta Kosko. Dla podkreślenia wagi słów dodajmy: profesora.

The more you can concentrate with background noise, the more it strengthens the brain

To pocieszający news dla kogoś, kto dnie całe kisi się w wielkomiejskim szumie – z grubsza przypominającym bitewny zgiełk. Kto, o zgrozo, uwielbia gitary jazgoczące niczym pikujący w dół samolot. Kto zmuszony jest – siłą rzeczy – tolerować neurotyczne świergolenie komórek. Podsumujmy więc za odkrywczym profesorem: hałas czyni człowieka bardziej bystrym. Kreatywnym chyba też?