Z błogosławieństwem o. Rydzyka w dwa lata zostaniesz dyplomatą. Niezła ścieżka kariery.
Wystarczy skusić się, przepraszam, skorzystać z oferty Wyższej Szkoły Społecznej i Medialnej w Toruniu. Pisze o tym szerzej „papierowy” Dziennik.
Pospekulujmy. Dwa lata to mniej niż trwa kadencja sejmu, a więc jeśli nasza ulubiona koalicja ostoi się, to, kto wie, czy przy takim intensywnym marszu na instytucje oraz głodzie kadrowym uczelnia o. Rydzyka nie stanie się pierwszą kadrową IV RP. Wszak dyplomacja to nie tylko ambasadorzy, ale liczny personel. A ten można cichaczem, nie budząc niezdrowych emocji, wymieniać. Przecieć chyba w tym celu „odzyskało się msz”?
Na razie z resortu poszło w eter stanowcze dementi: takie podyplomowe „samozwańcze” studia to żadne wrota do kariery w służbach dyplomatycznych. Resort ma własną szkołę. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że rzeczywistość często ośmiesza zdrowy rozsądek. Vide: sposób, w jaki rozwala się apolityczny korpus cywilny. Swoją drogą o. Rydzyk wcale nie malowane imperium ma, i swoje dojścia, i wpływy.
Już tak na marginesie. Z tego środowisko – tak w ogóle – wychodzą niesamowite pomysły; w większości dopraszające się o pukanie w głowę. Choćby taki koncept: wykorzystanie na masową skalę wód podziemnych, także koło Torunia, co miałoby dać pracę ponad milionowi ludzi (!!!).