Mniej wolności, więcej bezpieczeństwa? Po tym, jak brytyjskie służby zapobiegły atakom terrorystycznym na pasażerskie samoloty odpowiedź wydaje się oczywista. Jeśli obywatelskie swobody stają się pośrednio narzędziem terrorystów, to trzeba ograniczyć ich zakres, by w porę powstrzymać psychopatycznych fanatyków.
Więcej nadzoru i więcej przejrzystość – tego przede wszystkim, z każdym kolejnym spiskiem, będzie się domagać zatrwożona opinia publiczna. Obrońcy liberalnych wartości – którzy na piedestale stawiają właśnie wolność indywidualną – są w defensywie. Rzec można: nie czas żałować róż, gdy lasy płoną (sic!).
Jednak trzeba oddać rację liberałom przestrzegającym przed zbytnią wiarą w omnipotencję państwa. Przeciwdziałanie terrorowi islamistów nie może prowadzić w prostej linii do zakwestionowania fundamentów współczesnej Europy, bo spodowoduje to, że z całego arsenału środków oddziaływiania i perswacji Europie pozostanie tylko „naga siła”. A własnie o tym marzą terroryści.
Zastanawiam się, czy i kiedy ziści się czarny scenariusz mówiący o zderzeniu cywilizacji? Czy policyjne metody zapobiegania aktom terroru zbiegną się z narastająca niechęcią wobec muzułmańskich społeczności?
Bez rozumnej i kompleksowej polityki przełamującej izolacje muzułmanów, grozi nam, że rychło wpadną oni w ramiona fanatycznych islamskich sekciarzy. Jak ustrzec się tego horroru, nie utracąc jednocześnie nic ze swojej wolności. Czy to w ogóle możliwe?

***
Intrygujący news. BBC informuje o badaniach na technologią, która pozwali policji tak analizować treści sms-ów, by ustalić czy ich autor ma jakieś kryminalne inklinacje. Coś na podobieństwo Dick’owskiej wizji z „Raportu mniejszości”: wiedzieć o przestępstwie, nim zostanie pomyślane.