Atrakcyjne twarze z ulicznego billboardu na drodze do pracy przekonują mnie do oglądania „Zagubionych 2”. Dziękuje, nie skorzystam. Jedyne pożytek z serialu to w sumie odległe skojarzenie tytułu z wyobcowaniem i alienacją młodej generacji z własnej historii. W istocie, jesteśmy „zagubieni na maksa”.
26 rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych społeczeństwo solidarnie zbywa wzruszeniem ramionami. A przecież chodzi o to, co pozytywne, wyjątkowe w naszej historii, to, co można wykorzystać do międzynarodowej promocji Polski.
Niestety nie potrafimy się zastanowić nad konsekwencjami owych wydarzeń, wyciągnąć wniosków. Z łatwością za to oddajemy pola prawicowym i lewicowym cwaniakom, którzy manipulują historią dla własnych interesów.
26 lat – szmat czasu. Może już pora ów okres odbrązowić, uatrakcyjnić dla kolejnych pokoleń. Przecież w swoim rdzeniu i marginaliach Solidarnościowy Sierpień oraz kolejne miesiące 80-81 to doskonały temat dla filmowców. Potraktowanie go z humorem nie byłoby żadnym występkiem.
Ale my uwielbiamy heroizm i moralne umartwianie się aż do znudzenia i martwej oficjalnej celebry. Kolejne generacje potrzebują czegoś innego, inaczej ten przekaz stanie się dlań ciałem obcym.
Ciekaw jestem filmu Schlondorffa na który tak pomstuje Walentynowicz. Powinny być kolejne. Kto stanie za kamerą?