Jest naszym jedynym hrabią. I pełnił tę rolę w czasach peerelowskiej urowniłowki i kapitalistycznej swawoli, zdawać się mogło, wzorowo, aż po wieńczący długi żywot tytuł honorowego obywatela Wrocławia, aż tu gruchnęło nagle, że przez 20 lat pisał nie tylko felietony do nobliwej „Odry”, serwował ludowi kabaretową rozrywkę, lecz donosił inkasując za to pieniądze.
Media z taką samą gorliwością jaką hołubiły staruszka, teraz dokonują na nim moralnej wiwisekcji. Dlaczego, po co, z jakich powodów – sypią się pytania. Umyka uniwersalna prawda, że marzący o splendorze i „szczytach” nader ochoczo wchodzą w najróżniejsze faustowskie alianse z władzą. I parszywość tej ostatniej nie ma tu nic do powiedzenia. Po całym skandalu rzadziej słyszy się, że Dzieduszycki to hrabia. Kto przejmie po nim hrabiowską schedę?

Kompletnie nie na temat: ludzie bywają różni; Niektórzy tacy. A inni owacy.

Linki: fajna wyszukiwarka i relax