Kolejny milowy krok ludzkości w stronę powszechnej inwigilacji? Władze Teksasu uruchomiły stronę internetową z dostępem do sieci kamer zamontowanych na granicy z Meksykiem. Chcą w ten sposób zaangażować internautów do wyłapywania nielegalnych emigrantów. Wystarczy tylko się zalogować, ewentualnie pobrać dodatkowe oprogramowanie. Wirtualne patrole nie są na razie efektywne, bo, jak przyznaje gubernator Teksasu, kamery szwankują. Sprawnie działa ich ledwie 8, zaś granica ma ponad półtora tysiąca kilometrów długości.
To precedens, naśladowców nie zabraknie. Jest narzędzie, pojawią się jego udoskonalenia i modyfikacje. Taki mariaż technologii i polityki w imię skutecznego nadzoru będzie miał istotne reperkusje dla sfery publicznej, indywidualnej wolności, wreszcie, nasili też erozję sfery prywatności. Wszak nie chodzi tylko o ukrócenie przestępczości, zwalczanie nielegalnych praktyk. Tu granica jest płynna.
Czy zatem nieuchronna jest przyszłości, kiedy każdy zostanie policjantem, każdy będzie donosił? Kusząca wizja?