Zabrać znaki z ulic! Pomysł – na który wyłożyła kasę Unia Europejska – z pozoru szaleńczy, podchwyciło siedem miast. Szerzej donosi o tym Spiegel.
Tygodnik wspomina m.in. o Ejby w Danii, holenderskim Makkinga, Ipswitch w Anglii oraz Ostendzie (Belgia).

Wielość zasad pozbawia nas najbardziej ważnych rzeczy; umiejętności rozważania. Tracimy naszą zdolność dokonywania społecznie odpowiedzialnych wyborów

– Hans Monderman, holenderski planista, entuzjasta „drogowej anarchii”.

Warto rozważyć myśl. W Niemczech jest w użytku horrendalna liczba znaków: ponad 640. A większość z nich i tak jest ignorowana. W Polsce podobnie. Po co więc utrzymywać fikcję? W 45-tysięcznym holenderskim Drachten ograniczono liczbę znaków, wprowadzając w kilku miejscach ronda. Liczba wypadków drogowych spadla o połowę.
Siegel informuje, że eksperymentem zainteresowały się władze Londynu. Drachten odwiedzili też eksperci z Argentyny i USA. Chaos jest bezpieczniejszy?

***
Komórka za free? Już niedługo.

To Blyk – ma być pierwszą europejską telefonią komórkową utrzymującą się z reklam a nie, jak to bywa, z opłat użytkowników. Blyk ruszy w połowie przyszłego roku, najpierw w Wielkiej Brytanii, potem ruszy na podbój resztę Europy. W sumie, telefon za free, o ile nie liczyć czasu marnowanego na odsłuchiwanie i oglądanie reklamowego badziewia. Kto stoi za przedsięwzięciem? Były główny spec od designu w Nokii Marko Ahtisaari.
Murowany hit dla gadżeciarzy? Via