Energia atomowa – to jedyny obszar, którego nie obejmuje wojna polsko-polska. W sprawie atomu rząd, opozycja i społeczeństwo zdają się mówić jednym głosem. Za budową elektrowni atomowych jest 61 procent obywateli. Wedle grudniowego sondażu ledwie procent obawia się awarii.
Po masowym strachu, fobii i niechęci spowodowanych czarnobylską traumą nie pozostało więc ani śladu. Bardziej boimy się zakręcenia gazowego kurka przez Rosjan. Początek XXI wiek wyznacza nie technofobia lecz ślepa fascynacja postępem technologicznym.
Rząd umiejętnie dyskontuje owe nastroje i zdecydowanie stawia na „polski atom”. Sygnalizował ową opcję w expose Kaczyński. Entuzjastą jest Ludwik Dorn. To fragment listopadowego wywiadu dla Polskiego Radia.

Decyzja kierunkowa zapadła. W tej chwili jest tak, że rozmawiamy z Litwinami, zgłaszają się Rosjanie, zgłaszają się Francuzi. W tej chwili nie bardzo mamy wykwalifikowaną kadrę, trzeba ją wyszkolić. Natomiast ja opowiadam się za tym. Tego rodzaju decyzje jeszcze nie zapadły, by program budowy elektrowni atomowych, początek realizacji tego programu był cechą wyróżniającą tego rządu, tej ekipy. Potrzebny jest wielki program dla kraju, ale także pewien zestaw przedsięwzięć, który pociągnie za sobą polską inteligencję techniczną

Podaję za Prdonem link do wywiadu

Stawka jest wysoka. Większa niż doraźne społeczne poparcie dla PiS. Atomowe aspiracja są dla tej formacji szansą przełożenia w konkret dość mgławicowego projektu IV RP.
W czasach sieciowej gospodarki, unijnych powiązań i zależności, sięganie po energetykę atomową wydaje się zręcznym sposobem manifestowania iluzorycznej państwowej suwerenności. Także dlatego, że gdy coraz oczywistsze staje się definiowanie przyszłości świata w kategoriach surowcowych niedoborów, wzrasta pokusa stawiania na energię atomową.

Na razie Żarnowiec – groteskowa pamiątka po socjalistycznych zabawach z atomem – porasta chwastami.

Gdzie indziej (podaje za boing boing) zamienia się betonowe sarkofagi w parki rozrywki.

To Wunderland Kalakar. W poprzednim wcieleniu elektrownia atomowa za 4 miliardy euro; miała dostarczać prąd Niemcom, Belgii i Holandii. Ostatecznie rozrywkowy kompleks, odwiedzany rocznie przez kilkaset tysięcy osób. Zamiast personelu w kombinezonach dzieci, wata cukrowa i diabelskie młyny. Sielskie widoki chwytające za serce rasowego mieszczucha w czasach niewidzialnego zagrożenia.

e58b654e6e9ad401512b93b76db57952