Truje się tyle o wyrównywaniu szans i nowoczesnej edukacji: urzędnicze zaklęcia bez pokrycia, do tego rutyniarskie praktyki odsyłające w zamierzchłe czasy; vide: Giertychowskie ględzenie o kreacjonizmie, mundurkach i dyscyplinie. Tymczasem świat ucieka:
w przyszłym roku szkolnym francuskie władze rozdadzą paryskim uczniów 175 tysięcy pendrive’ów usb zawierających oprogramowanie typu open source, m.in. Firefoxa dwójkę, Thundrebirda oraz pakiet OpenOffice.org2.

It’s better to copy that than Microsoft Office: it’s cheaper, and it’s legal

Tani sposób ograniczenia „piractwa” i zarazem zwiększenia dostępności do nowych technologii, bo i na Zachodzie napotyka się w tym względzie na bariery. Pomysł wart podchwycenia nad Wisłą. Póki jednak w ministerstwie edukacji rządzi LPR, który pod płaszczykiem troski o szkołę wciska ideologiczny kit, nie spodziewam się przełomu.

***

„Art is a party”. Każdy detal, szczegół podporządkowany totalitarnej estetyce. Każdy najdrobniejszy przejaw życia zawłaszczony przez ideologię. Korea Północna na zdjęciach Philippe Chancela. Coś jednak w fotografiach zgrzyta, ledwie w ułamku są dokumentem, bardziej inscenizacją, zbyt nachalnie uwodzącą propagandowym sznytem, jak z folderów, które można dostać w północnokoreańskich ambasadach.

***

A w Paryżewie retropsektywa Joe Colemana, apokaliptycznego i psychopatycznego wizjonera z pretensjami do boskości. Ciut więcej tutaj