Proste, pomysłowe, z humorem i z przesłaniem o „bojach’, jakie street art toczy z korporacyjną reklamą. Wypatrzyłem filmik na stronie wooster collective.

Po miesiącach milczenia mailowo odezwał się Tomek. Był z aparatem w strefie Gazy, w Chiapas i przywiózł masę dobrych zdjęć.
Zazdroszczę tych wojaży, które odświeżają umysł, ćwiczą wrażliwość i przywracają właściwe rozumienie tego, co tak naprawdę dzieje się obok nas.
***