To dobre samoloty, najlepsze w swojej klasie. Jak każda nowość musza się dotrzeć.
Ciekawe, czy w taki sposób – psując się co siedem godzin – „docierają” się luksusowe samochody lub sprzęt agd. Aż kusi, by wydanie grubych milionów dolarów na szwankujące F-16 nazwać wyrzuceniem pieniędzy w błoto.
Ten blamaż, bardziej zawiniony przez polską stronę, która pozwoliła wcisnąć sobie latający złom (Amerykanie krzywdy sobie nie zrobili) źle rokuje przed kolejną jeszcze większą transakcją dotyczącą tarczy antyrakietowej. Oby i ona nie zakończyła się grandą w biały dzień.