Blisko ¼ wszystkich kamer na świecie monitorujących otoczenie zamontowano w Wielkiej Brytanii. Czyli 4.2 miliony. Każdy obywatel Zjednoczonego Królestwa jest dziennie filmowany 300 razy. Wliczono wszystkie kamery? Także nielegalne?
Być może za sprawą monitoringu rzeczywiście jest bezpieczniej, ale ubyło z pewnością prywatność. Ponadto inwigilacja – jak wszystko wokoło – prywatyzuje się na potęgę. Nikt więc nie może być pewien, czy w końcu nie trafi na you tube. Tak jak do sieci trafiły nagrania z damskiej przebieralni.
O obawach przed powszechniejąca inwigilacją i wynikającymi z niej nadużyciami pisze pewna londyńska gazeta. Autor podaje kuriozalną w sumię informację: w okolicach dawnego domu G. Orwella zainstalowano 32 kamery.
Temat aż się prosił o generalny komentarz. To Banksy:
Mam wrażenie, że inwigilacja zdaje się nas niewiele obchodzić – wielki brat, rodzimego chowu, ledwie raczkuje. Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek prowadzi badania o podobnym zakresie jak Brytyjczycy. U nas na topie są tylko dyktafony.