Mieli prawne perturbacje z pewnym koncernem, więc z żalem pozbyli się „a” z nazwy: Pan Sonic, mistrzowie precyzyjnie kontrolowanego hałasu, zagrają we Wrocławiu. Finów zaproszono na festiwal „Musica Electronica Nova”. Zmaterializują się za kilka dni.
Ze swoich magicznych pudełek, oplecionych kablami, Pan Sonic wydobywa pozaziemskie dźwięki: galaktyczne pulsacje, drążące drony, niepokojące infradźwięki poprowadzone przez ambientowe pasaże. Muzyka mroczna, transowa, inwazyjna. Może fascynować i może odrzucać; kompromis wykluczony.

Pan Sonic zagra w nagryzionych zębem czasu synagodze i starym browarze. Trafiona lokalizacja.
Do eksperymentujących Finów przekonałem się, uznając, że ich minimalistyczne dźwiękowe struktury doskonale korespondują ze schizofrenicznym rozdwojeniem wielkomiejskiej przestrzeni, która izoluje i uzależnia zarazem.
P.S. We Wrocławiu zagra też Scanner.