Nie mam głowy ani czasu na sieciowe peregrynacje, co stwierdzam z żalem katowany przez nawał roboty i przez – jak każdy poczciwiec ostatnio – tropikalną aurę. Sądząc tylko po tym, jak szaleje termometr, skłaniam się ku tezie, iż w istocie grozi nam globalne ocieplenie.
Tradycyjnie próbuje podładować życiowe baterie muzyką.
Midlake.– bezsprzecznie rewelacja i odkrycie, ale czy tylko moje? Ich muzyką zachwyca się Rojek z Myslovitz, wieszcząc grupie wielką karierę. Ja zaoszczędziłbym chłopakom mitręgi bycia tzw. gwiazdą. Z braku splendoru muzyka Midlake z pewnością nie ucierpi.

Panowie z krainy lodem skutej – ISIS; lada dzień zagrają we wrocławskim Firleju. Będzie ostro.

To byłoby na tyle. Jutro przysiądę na dłużej.