Już samo nazwisko intryguje: Ron English. Człowiek z „stamtąd”, uniwersalny i powszechny jak język angielski. U nas mało znany, a przecież nawet na moje niewprawne oko, to facet, który jak nikt inny obrabia popartowe motywy, nadając im charakter zabawnych komentarzy.

Ron English wypadał kolejny album. Nawiązania do Andy Warhola są tyleż ewidentne, co ironiczne. Zresztą ironia i dystans nie były obce Andy’emu .
Oczywiste nawiązania do ikony pop artu wcale nie przeszkadzają w oglądania prac Rona Englisha.
Książkę zatytułowano Son of POP. Wymownie. A pracei? Chyba spodobają się fanom Banksy’ego. Zresztą obu artystów łączy specyficzne, wywrotowe, poczucie humoru. Aczkolwiek English jest mniej publicystyczny. Choć artyście zdarzało się atakować przechodniów niemalże propagandowymi billboardami.