Jedni malują, inni rzeźbią, poddają destrukcji lub pieczołowitej aranżacji. Chiński artysta Ai Weiwei ściągnął na Documenta do Kassel 1001 rodaków: rolników, strażaków, policjantów drogówki i robotników; po raz pierwszy wyjechali granicę, pozostaną w Kassel trzy miesiące.
“Fairytale” wywołuje wiele skojarzeń. Żartobliwie ujmując pomysł, jest to połączenie żywej ekspozycji z turystycznym turnusem. Całość sfinansowali szwajcarscy sponsorzy (ok. 4 milionów euro).

Ai Weiwei, uznany w świecie architekt i konceptualista ma status artystycznej gwiazdy; w Chinach bywa na cenzurowanym i dotąd nie doczekał się indywidualnej wystawy. Country is not yet ready – tłumaczy dyplomatycznie. Oberwał od lokalnych władz, gdy pod jego kuratorską pieczą powstała ekspozycja z motywami samookaleczeń i fragmentów ludzkiego ciała. Finałem była interwencja policji.
Akurat Ai Weiwei nie jest kolejnym klonem inteligentnego skandalisty, których pełno w artystycznym świecie.

Lekkość i finezja z jaką „traktuje” konkretną bardzo materię – może budzić podziw.
Wracając do Documenta w Kassel: trwają aż sto dni. W 2002 roku to wielkie art show zobaczyło ponad 650 tysięcy ludzi. Fotoblog z Documenta zawiera rosnący z każdym dniem zbiór paru tysięcy zdjęć.

Jeśli nie trafia do was azjatycka sztuka, co powiecie na dzieło austriackiego artysty Petera Friedla: wypchane truchło żyrafy, zastrzelonej w 2002 r. w zoo na Zachodnim Brzegu, podczas starć izraelskich żołnierzy z bojownikami Hamasu.
Żyrafa jest ofiarą, symbolem naszych czasów – konkluduje w artykule o Kassel felietonista International Herald Tribune. Ach ta europejska wrażliwość, kiedyś nas zgubi.

***
Muzyka dzisiaj: