Vienna Vegetable Orchestra zagrała we Wrocławiu. To był niezły koncert, szkoda że na zamkniętym bankiecie biznesmenów skłonnych delektować się Rubikiem, mniej muzyką zespołu grającego na paprykach, kapuście, ogórkach i marchewkach.

To miał być jednorazowy żart, a jest orkiestra z 10–letnim stażem. Zdumiewające.
Pozytywnych zaskoczeń dostarcza wiele projektów, które funkcjonują na styku indywidualnej pasji, praktyk społecznych i artystycznych interwencji. Choćby Dweasha anektując uliczne pobocza, nawiązuje tym samym do idei i praktyki community garden .
O pirackich parkach pisze Alek Tarkowski w kulturze 2.0, zwracają uwagę na kłopotliwą skłonność urzędników do torpedowania oddolnych inicjatyw.

Urzędnicze perturbacje Jacka Powałki sadzącego drzewa na miejskich gruntach, nie powinny dziwić nikogo, kto wcześniej starł się z biurokratyczną machiną. Gdzie indziej też toczy się boje, rozkręca na przykład Guerilla gardening.

***
Dziś nucę