Umknąć kamerze, nie dać się nagrać, nie dać się uwiecznić, nie trafić do rejestru. Wepnij gdziekolwiek w ubranie specjalną plakietkę i na każdej fotografii, na każdym filmie zamiast twarzy będziesz miał „pixele”. Pozostaniesz anonimowy/a, a to w czasach panoptikonu całkiem wyjątkowe.

IDenity Protection System wymyślił Miquel Mora.

Czy Régine Debatty z we-make-money-not-art słusznie bagatelizuje obawy, iż elektroniczny „gadżet” upodobają sobie wszelkiej maści sabotażyści i terroryści? Na ile trafne jest zdroworozsądkowe spostrzeżenie, że problem nie leży w technologii, lecz w tym jak z narzędzi korzystamy.

Na marginesie, nie mam kompletnie pojęcia, na jakiej zasadzie działa zakłócająca pracę kamer i aparatów elektroniczna plakietka.
Podobne urządzenia, służące do ochrony prywatności, powstają w laboratoriach koncernów: Hewlett-Packard opracował system zakłócania pracy cyfrowych kamer. W tym przypadku plakietka lub „dodatek” do biżuterii ma w założeniu chronić celebrytów i osobistości przez wścibskimi paparazzi.

Blur anti-photography spray to z kolei pomysł kolektywu artystów – designerów Troika.
Zatem rywalizacja z Wielkim Bratem trwa w najlepsze.