Taśmy Rydzyka nie powinny dziwić; ojciec dyrektor nie raz plótł jak potłuczony rozmaite antysemickie i obraźliwe androny, knuł, węszył, podżegał.
Intrygujące jest bardziej to, jak z tej chryi wyjdą Kaczyńscy. Czy premier schowa głowę w piasek, aby nie zrazić twardego maryjnego elektoratu, który koalicji jest niezbędny jak powietrze?
Jak walnąć w stół, jeśli wczoraj w Częstochowie oznajmiło się 150 tysiącom sympatyków radia:

I dzięki takim jak wy Polska trwa i będzie trwała, wbrew wszystkiemu, wbrew wszystkim trudnościom, wbrew tym, którzy jeszcze nie uwierzyli, tym, którzy często uwierzyć nie chcą.

Z drugiej strony niepodobne, aby skandal zbyć milczeniem, bo idzie wszak o Lecha, brata i prezydenta. A rodzina dla braci jest najważniejsza. Zatem koniec sojuszu z radiem i jego bossem? Też wątpliwe.
W pałacu prezydenckim pewnie panuje smuta. Jakoś Lech Kaczyński nie garnie się do radiowego wywiadu (pamiętny casus pisowca Pawła Zalewskiego), aby oznajmić: zrywam znajomość z tym panem.

Warto śledzić postępowanie prokuratury. Kiedyś ochoczo ścigała bezdomnego i mało trzeźwego Huberta, któremu zdarzyło się zmieszać z błotem policyjny patrol i zwyzywać prezydenta. Czy teraz funkcjonariusze służb wszelakich uzbrojeni w kamerę zapukają do drzwi toruńskiej rozgłośni z wezwaniem stawienia się do prokuratury, prowadzącej śledztwo w sprawie obrazy głowy państwa?

***

Tomasz Terlikowski z rzepy w tok fm: niech Rydzyk wyjedzie na 15 lat Izraela studiować pisma talmudyczne.
Nasz kolega, oryginalnie i żartobliwie: spalić szatańskie narzędzie czyli magnetofony.