Powypinać się i zaśpiewać nęcącym głosem: baby you’re the best. Czy można tak promować kandydata na prezydenta? W Stanach jak najbardziej.
Temperatura na planie zdjęciowym była wysoka. Choć nie sposób stwierdzić – ulegając amerykańskiej manierze – że to polityka jest hot! Aczkolwiek kampanijny hit pociągnął za sobą następne: „sprowokował” reakcję „dziewczyn” Gulianiego.

Ani to śmieszne, ani nęcące. Żałosne raczej. Dziewczyny promują się, faceci łypią oczami, przy okazji, rzekomo, rośnie zainteresowanie polityczną rywalizacją o Biały Dom. Trudno uznać takie założenie za rozsądne: od zgrabnej pupy w mikroszortach do argumentów w debacie na temat reformy służby zdrowia i wojny w Iraku. Czy tak wygląda udział kobiet w polityce w czasach you tube? Koniecznie w bikini? Nie dziwota, że feministki są wściekłe .

Jakby nie traktować video (w kategoriach wygłupu tudzież zakulisowej gry), filmy wywrą wpływ na polityczny proces. Jest za wcześnie, aby rozstrzygać w jaki stopniu. Czy pretendenci do Białego Domu zechcą w ogóle dystansować się od „pałających doń uczuciem” panienek?
Ciekawe, czy doczekamy się na you tube tańczących girlasek, które fantazjują o Lepperze, Tusku lub Kaczyńskim? I śpiewając, jaki on gorący, zawrócą w głowach wyborcach i zmienią bieg naszej historii? 😉