Wkroczą, czy nie wkroczą? Wyprzedzając czarny scenariusz Greenpeace i Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot reaktywują obóz w Dolinie Rospudy. Równolegle rusza kampania nacisku: ekolodzy chcą zasypać premiera listami. Pewnie Kaczyński nie będzie ich czytał, gdyż czym innym zaprząta sobie głowę; ma na karku wściekłą i zestrachaną spółkę Lepper&Giertych.
Poza tym jako osoba nie mająca bankowego konta, pewnie do maili podchodzi jak pies do jeża. To urzędnicy zdadzą mu relację, gdy zapcha mu się skrzynka.
Swoją drogą, czy Kaczyński ma w ogóle rozeznanie, w czym rzecz, o co ten hałas wokół Rospudy? Obawiam się, że nie ma zielonego pojęcia. A list, oczywiście, wysłałem.

***
Jeszcze o Darfurze.
Chiny importują z Sudanu ropę i mając tylko to na uwadze, przymykają oko – zdaniem obrońców praw człowieka – na trwającą latami masakrę. Spielberg doradza Chińczykom w przygotowaniach do olimpiady w Pekinie i zbiera cięgi, że nie wykorzystuje swojej pozycji do wywarcia presji na Chiny

Mia Farrow:

Does Mr. Spielberg really want to go down in history as the Leni Riefenstahl of the Beijing Games?

Farrow wypomina reżyserowi, że choć założył Fundację Shoah ignoruje fakt, iż Chiny finansują rzeź w Darfurze. Dyplomatycznie podchodząc do sprawy, rzecznik Spielberga oznajmił, iż reżyser w ostateczności może zerwać współpracę z organizatorami olimpiady.
Inne hollywoodzkie gwiazdy – George Clooney, Brad Pitt, Matt Damon, Don Cheadle i Jerry Weintraub – zakładają fundację Not on Our Watch, która ma pomagać uchodźcom w Darfurze. Bycie sławnym do czegoś zobowiązuje.