Byłoby fajnie zobaczyć piktogramy Stano Masára w ulicznej przestrzeni, pośród innych drogowych znaków. Akcja, która nastraja kontemplacyjnie i przy okazji sprawdza znajomość historii sztuki. Hmmm… tego chyba nie było. W ostateczności może telewizyjny quiz z rodzaju „jaki to obraz?”
Oglądam prace słowackiego artysty i myślę sobie, że jeśli w czymś nasi południowi sąsiedzi biją nas na głowę, to w poczuciu humoru i ironicznym traktowaniu kanonicznych tematów.

***

Moja fanscynacja do „nowoczesnych ruin” ma kolejny obiekt: NRL Satellite Facility