W sześć godzin pokonaliśmy dystans Pobierowo – Wrocław. Migiem. Usilne próby drzemania z głową wtuloną w boczną szybę skutkują teraz bólem karku. Skrzywiło mnie tak, że z trudem trzymam pion.

Znad Bałtyku przywiozłem piasek w skarpetkach i zresetowany umysł. Spacery przez sosnowy las, leżakowanie na plaży i morska toń podziały niczym seans relaksacyjny. Seans trwający tydzień. Nie było wielkich szaleństw, nikogo z nas nie uwiódł czeski lunapark.

Bałtyckie plaże puchną od plażowiczów. Dlaczego nie wprowadzi się limitów? Dajmy na to: 10 osób na 100 metrów kwadratowych.

Nadmorskie kurorty wymagają przedrostka „pseudo”, większość zabudowy szkaradna – straszy i śmieszy.

Standardy nieeuropejskie, za to ceny jak najbardziej.

W łapczywym pędzie, chcą zabudować co się da i to jedna ze smutniejszych prognoz na przyszłość.