Ai Weiwei – pisałem o nim przy okazji Documenta 12 . Chiński „Fairytale”: 1001 krzeseł z czasów dynastii Qing i 1001 Chińczyków zaproszonych do niemieckiego miasta, uznałem za ciekawszy projekt realizowany na imponującej swoim rozmachem wystawie.



Teraz Ai Weiwei powraca głośnym protestem przeciwko państwowej propagandzie towarzyszącej pekińskiej olimpiadzie. Na łamach lewicowego The Guardian artysta zapowiedział, że nie weźmie udziału w olimpijskich uroczystościach i nie ma też zamiaru być kojarzony z ideologiczną fetą:

I very openly criticize the tendency to use culture for the purpose of propaganda, to dismiss the true function of art and the intellect.

Ten jednoznacznie krytyczny głos może wywołać konsternację, gdyż Ai Weiwei jest projektantem słynnego na całym świecie pekińskiego stadionu.



Photo by Procsilas

Lepiej później niż wcale. Istotne, iż Ai Weiwei zdecydował się wyrazić głośno swoje wątpliwości. Artysta tłumaczy, że pracował nie na zlecenie komunistycznych władz, lecz szwajcarskiego biura architektonicznego Herzon & de Meuron. Całkiem sprytne.Dla pełnej jasności, ojciec Ai Weiwei’a był cenionym poetą i więźniem politycznym.