Czy możliwe jest powielanie lub – ujmując wprost – kopiowanie budowli i fragmentów miast? Na pierwszy rzut oka brzmi absurdalnie. Zerkając na zdjęcie poniżej nie mam wątpliwości, że wielu Francuzów trafił szlag.
Nie jest to jeden z paryskich bulwarów, to jego chińska replika. I wieża Eiffela też jest azjatycką podróbką. Trudno w tym przypadku o podziw, budowlana inwestycja na obrzeżach miasta Hangzhou budzi raczej zdziwienie; skąd ten pęd do pośpiesznej i banalnej w swoich przejawach westernizacji?
Bynajmniej nie mamy do czynienia tylko z chińską specjalnością; choć Azjaci potrafią skopiować pewnie wszystko. To amerykańska smykałka do robienie pieniędzy jest inspiracją takich poczynań. W Las Vegas wszak roi się od egipskich piramid i temu podobnych architektonicznych cudów – mają przydawać kasynom blichtru i przyciągać turystów.
Wspomnieć trzeba o rozpowszechnionej designerskiej manierze przekształcania centrów handlowych w obiekty rozrywki, oferujących pseudohistoryczne atrakcje i pokazy. Chińczycy w najoczywistszy sposób wykorzystują ów motyw. Mnie to smuci, ale sądząc po masowym aplauzie i masach odwiedzających owe przybytki, pewnie jestem przewrażliwionym odmieńcem.