We are trying to make meat without having to kill animals – to zamysł holenderskich naukowców z uniwersytetu w Utrechcie. Są na dobrej drodze do stworzenia w laboratorium sztucznej wieprzowiny. (Na marginesie, politycy wpychają w nas właśnie kiełbasę wyborczą)

Ciekawe, jak będzie smakować i co o tym sądzą Makłakowicz i Pascal? Ironia na bok. Ekologiczny serwis TreeHugger, za którym przytaczam newsa, pyta całkiem zasadnie, co jest złego w eliminacji cierpienia zwierząt, ograniczeniu produkcji gnojowicy zatruwającej rzeki i ziemię, w ograniczeniu kosztownego transportu?

Sporo korzyści; jak zapatrują się na ten oryginalny koncept wegetarianie (sam nim jestem); będą wniebowzięci?

Mnie do szewskiej pasji doprowadzają durnowate, urabiające dzieci, rzeźnickie reklamy uradowanej od ucha do ucha świnki zachwalającej zwierzęce truchła. Przynajmniej byłoby mniej hipokryzji, choć niewątpliwie byłoby sztuczniej.