Macie problem z rozszyfrowaniem skrótu SYF’s? Oznacza single young females – generację samodzielnych, młodych kobiet, które czerpiąc garściami z obfitego koszyka dóbr, towarów, usług na dobre pożegnały się z wyznaczoną im przez tradycyjną kulturę rolą matek, żon, bezwolnych kochanek, by pławić się w urokach życia i kształtować go wedle własnych gustów i wyobrażeń.

Tak dzieje się wszędzie tam, gdzie pop kultura i kapitalistyczne porządki efektywnie niczym „Sex w wielkim mieście” – przeorały mentalność. Kobieca międzynarodówka – jak to opisowo ujęła Kay S. Hymowitz, publicystka City-Journal – praktykuje z determinacją ten sam kult hedonistycznego życia na full.

Jest czas na balangę, „having fun” jest górą, na margines zeszła rodzina, nie jest priorytetem posiadanie dzieci. Od Lizbony po Władywostok i Tokio, wszędzie potwierdzają to raporty demograficzne.

Wedle tychże statystyk panie są coraz lepiej wykształcone. Stąd ich ekspansywność w mediach, reklamie, wolnych zawodach, szkolnictwie. Wypierają mężczyzn nie tylko z tych dziedzin .
Lata 80-90 ubiegłego wieku przyniosły wyobrażenie zadufanego japiszona obracającego milionami na giełdach, tudzież spopularyzowną w socjologicznych brykach o globalizacji, sylwetką menadżera, który podczas lotu prywatnym odrzutowcem, sącząc drinka, decyduje o losie tysięcy robotników.
Czas pożegnać zbanalizowane wyobrażenie macherów uprzemysłowionego świata. Czas powitać na arenie nowoczesnych dziejów wyzwolone panie.

They shop for shoes in Kyoto, purses in Shanghai, jeans in Prague, and lip gloss in Singapore; they sip lattes in Dublin, drink cocktails in Chicago, and read lifestyle magazines in Kraków; they go to wine tastings in Boston, speed-dating events in Amsterdam, yoga classes in Paris, and ski resorts outside Tokyo.

Czy rodzaj męski jest definitywnie w odwrocie? A może rozchodzi się o mechanizm wahadła. Po wiekach brania w kość od mężczyzn, panie biorą na nas, nieborakach, odwet… Bawią się, ale za swoje.

Panowie nie płacą. Panowie wymiękają i płaczą.