Joe 255 publikuje za „Gazetą Wyborczą” sondaż, z którego wynika, iż 90 procent naszych rodaków akceptuje kobietę-szefa. Mniej, 75 procent, Polaka-katolika. Na samym dole społecznej sympatii lokują się geje i lesbijki (16 procent), osoby karane w przeszłości (14 procent). Ledwie 7 procent respondentów akceptuje przełożonego, który był pacjentem psychiatryka.
Widać na dłoni: dyskryminacja ma nie jedno imię. A jako że nie ma normalnych, są tylko niezdiagnozowani oraz – dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie – wnioski z sondażu płyną przygnębiające.

Bo jeśli nawet rodacy w swojej wspaniałomyślności akceptują płeć piękną, to tylko pod warunkiem, że szef nie jest lesbą, po terapii psychiatrycznej, na dodatek pochodzenia arabskiego. Wówczas nici z szefowania, bo takiego szefa rodak nie polubi. Chyba, że „na szczęście”, o ile wskaże inny sondaż, uprzedzenia i skłonność do dyskryminacji INNYCH przegrają w polskiej skomplikowanej duszy z konformizem.

Żeby nie popadać w posępny nastrój: ponad 100 skeczy Monthy Pythona Oto próbka.