Minister edukacji sprawiła nam gwiazdką: na maturze będzie egzamin z religii. Ocena za akty wiary wykute na blachę, obok matmy. Ale jaja. Tego chcieli biskupi?
Niespodziewałem się, że durnowaty pomysł Romana Giertycha, który promował mechaniczne wbijanie do głów młodzieży tzw. wartości, reanimują lękliwi liberałowie z Platformy. Szkoda gadać. Hierarchom chodzi nie o jakość, lecz o ilość, o masy, o stado potulnych owieczek. O pozory.

I między bajki można włożyć zapowiedzi, że z różnych religii będzie można zdawać maturę. Już widzę pytania z buddyzm zen i hare kriszna, albo odpytywankę z Jahwe i judaizmu.
Śmiech i łzy.

***
Zmiana tematu. Mającym jeszcze wątpliwości na temat wojny z terrorem zalecam zaznajomienie się z agencyjną wiadomością o skasowanych taśmach CIA.

I jeszcze Michael Franti and Spearhead : Time To Go Home