Swobodne, miejskie peregrynacje niosą pożytek dla wyobraźni. Trzeba tylko się nastroić na to, co nieoczekiwane i marginalne. Sytuacjoniści nadali sztuce „wędrowki” rys wyrafinowania. W dużej mierze zawdzięczamy im psychogeografię.
A zatem istnieją inne mapy, te z naniesionymi nań ścieżkami nocnych wędrówek przez zakamarki, zaułki, place. Istnieją mapy ofiarujące nieoczywisty wgląd w historię/tożsamość miasta.
San Francisco, Greenwich, Newham, Stockport – o tych miejscach wiemy więcej niż wyczytamy ze zwykłej kartografii. Mapy mówią o miejskiej emocjonalnej geografii. Artysta Chrystian Nold wypuścił w miasto kilkudziesięciu ochotników „uzbrojonych” w galwaniczne mierniki poziomu
stresu/pobudzenia. Informacje zbierane przez 5 tygodni – via system GPS – zostały naniesione na mapy. Wydrukowane przez brytyjską firmę Ordinance Survey dają orientacje o charakterze społeczno-psychologicznym.
Ciekawe, na ile mogą być pomocne socjologom i urbanistom badającym czynniki wpływające na jakości życia w mieście.

Na koniec jeszcze: bio mapping