Jak Paulo Coelho – autor sławnego „Alchemika” – nakręca sprzedaż własnych książek? Założył stronę the Pirate Coelho uznając, że użytkownik darmowego torrenta i tak się skusi i zakupi tradycyjną publikację. Pisarz zaryzykował i wygrał. Oto co pisze:

In 2001, I sold 10,000 hard copies. And everyone was puzzled. We came from zero, from 1000, to 10,000. And then the next year we were over 100,000. […] I thought that this is fantastic. You give to the reader the possibility of reading your books and choosing whether to buy it or not. […] So, I went to BitTorrent and I got all my pirate editions… And I created a site called The Pirate Coelho.

(via torrent freak)

Czyżby doniesienia o agonii drukowanego słowa były przedwczesne? Pocieszająca prognoza, bo lubię tkwić w czytelniach, księgarniach szukając okazji i nowości. A że przy okazji torrenty pośrednio dają zarabiać Coelho? Nie każdemu się to podoba, sądząc po reakcjach:

Does everyone in here praising this guy is serious? He is a hack. The majority of people here in brazil with a little academic education hates this guy. He is a joke in a lot of circles. His writing is an pseudo-mystical ego trip… Please dudes… Maybe the translators are doing a better job than he is.

(via torrent freak)

Swoją drogą, ciekawe, co o inicjatywie Coelho sądzą jego polscy wydawcy?