Skrzyknij znajomych i zaaranżujcie poduszkową jatkę w centrum miasta.
Gdy pierwszy raz, przed rokiem, pisałem o pillow fight, miałem wrażenie, że takie spędy pozostaną przelotną modą. A tu okazało się, że happeningi „rozegrały” się w ostatnie Walentynki i bawią nie tylko Amerykanów, zwariowanych na punkcie rozmaitych dziwactw, obyczajowych eksperymentów, odjazdów.

Poduszkowe happeningi z powodzeniem dzieją się choćby w Tel Avivie, o smutna ironio, w kraju uwikłanym w niegasnący polityczno-narodowościowo–religijny konflikt.
Takie zmasowane okładanie się poduszkami pewnikiem sprawia frajdę, ma potencjał terapeutyczny, bezpiecznie uwalniając zgromadzone napięcie. Komu mogłoby ulżyć? Mnie na pewno.