Andrzej Lepper już się nie wywinie.

Ex-wicepremier nie raz miał na karku wymiar sprawiedliwości, ale teraz oskarżony jest o molestowania seksualne, za co grozi mu do 5 lat więzienia.
To połowiczne pokłosie sex-afery (czekam na proces), która zaprowadziła wcześniej do aresztu innego prominentnego chłopskiego działacza. Niejakiemu „Łyżwie” grozi z kolei 8 lat więzienia za gwałt.
Jakże nad wyraz ironicznie musi brzmi w zestawieniu z prokuratorskimi zarzutami nazwa ogniś przodującej partii: Samoobrona, z którą PiS chciał wznosić fundamenty 4 RP.
Andrzej Lepper zarzeka sie, iż padł ofiarą nagonki, ja zaś sądzę, że powinien raczej mówić o swoim definitywnym politycznym końcu.
Pobyt za kratkami to także rychła perspektywa, z jaką powinien się oswoić prezydent Olsztyna. Ciekawe, czy te dwa głośne wydarzenia przełamią barierę strachu i molestowane kobiety zaczną odważniej mówić o takich samych skandalach w rozmaitych instytucjach i urzędach. Że takie niecne i przestępcze „praktyki” mają miejsce, nie śmiem wątpić.