Partia Jarosława Kaczyńskiego zamiast sprawnie rządzić straszyła i jątrzyła, aż w końcu wypromowała Platformę Obywatelską. Ta mało robi, ludzie się cieszą, że jest normalnie.
PiS nie tyle pozostaje w defensywie, co jest wypychany na polityczny margines przez prezesa – zafundował własnemu ugrupowaniu serię kuriozalnych wpadek. Ta z internautami to drobiazg.

Jakby tego było mało, PiS, nie wiadomo po jaką cholerę, idzie w zaparte grożąc odrzuceniem Traktatu Lizbońskiego, choć kilka miesięcy ów traktat i reformę UE zachwalał.

Nie pojmuję tej gorączkowej, po omacku prowadzonej opozycyjnej działalności, której jedynym skutkiem jest spadek poparcia w sondażach i coraz powszechniejsze przekonanie, że nazywanie Kaczyńskiego „wiekimi strategiem” było wielką pomyłką.

Im szybciej PiS się uwolni od niego i zakończy okres destruktywnej wszechwładzy, tym ma większe szanse, że w ogóle przetrwa.