Bojkotować chińską olimpiadę, czy nie? Polacy zapytani w sondażu Gazety Wyborczej w większości są przeciwni takiej spektakularnej akcji, ale również większość uważa decyzję o przyznaniu Chinom organizacji igrzysk za błędną.

Oczywiście olimpiada się odbędzie, ale protesty nie umilkną. Nie sądzę, aby sportowcy dali sobie zakneblować usta groźbą sankcji ze strony komitetów olimpijskich.

A zatem komercyjne-sportowe święta nie będzie przebiegać w neutralnej, bezkonfliktowej atmosferze. Od pierwszej do ostatniej minuty zawodom będzie towarzyszyć niesportowe napięcie i poczucie niestosowności: czy można czerpać satysfakcję ze czystej i honorowej rywalizacji sportowej, gdy obok mamy do czynienia ze zorganizowaną opresją?

Moralny nacisk wywierany na sportowców i kibiców będzie tym większy, im głośniej wypominać się będzie chińskim władzom brak skrupułów wobec własnych obywateli i ciemiężonych Tybetańczyków.

Ciekawe, co też wymyślą Chiny, aby poprawić wizerunek poważnie nadszarpnięty dramatycznymi wydarzeniemi w Tybecie? Przecież nie da się wszystkich zastraszyć, zaszantażować, niepokornych pozamykać, a resztą wytłumaczyć Konfucjuszem? Takiej blagi od Chin to świat na pewno nie kupi.