Niemal wszystko dziś jest nowoczesne, inteligentne, modne, wyjątkowe. To leitmotive reklamowego kociokwiku.Odświeżanie marki jest zabiegiem zwiększające szanse przetrwania w konsumenckiej dżungli. Czy zatem nie powinno się również uaktualniać symboliki narodowej?
Można założyć, że wymusza to wszechobecna logika kapitalistycznej rywalizacji. Albo pragmatyzm, który każe podążać za zmieniającymi się narodowymi aspiracjami i błyskawicznie reagować na społeczne oczekiwania?
Czy biało-czerwone barwy są dane raz na zawsze? Akceptacja tego faktu pociąga za sobą akceptację następnego faktu: w swojej masie Polacy bezrefleksyjnie traktują rodowód i symbolikę narodowych barw. Więc może prowokacyjnie pograć narodowym fetyszem?

Wracając do pytania: jak inaczej mogłaby się prezentować polska flaga? Zważywszy, że i tak bywa powodem nie dumy, lecz zakłopotania, gdy jej drzewiec dzierżą stadionowe osiłki lub gdy powiewa źle założona na oficjalnych celebrach, parad, akademiach.

Do zabarwionych ironią i sarkazmem spostrzeżeń natchnęła mnie zabawna reinterpretacja flag autorstwa Icaro Norii.