New York Times’a zwykł czytać przed koncertem Iggi Pop. O gazecie wspomina koncertowy raider gwiazdy.
Nieobliczalny punkowy szaleniec, tarzający się za młodu w tłuczonym szkle, na stare lata zaczytujący się liberalną gazetą… zaskoczeni?

Mnie zaskoczyła bardziej zauważalna zmiana frontu przez konserwatywny raczej dotąd „Dziennik” (sprzyjającego nie tak dawno pisowskiemu projektowi IV RP ). Gazeta zafundowała czytelnikom artykuły, które zwykłaby skrytykować, gdyby poszły w Gazecie Wyborczej. O doświadczeniach z marihuaną opowiadają intelektualni mentorzy: Agnieszka Holland, Paweł Śpiewak, Ireneusz Kamiński. Całkiem lekkie i całkiem przyjemne.

Z kolei z artykułu o rosyjskiej grupie Leningrad dowiadujemy się o pasji lidera do słowa „chuj”. Nadto dziennikarz z beztroską odnotowuje, jak to w ramach powitanie na Okęciu, Rosjanie zażyczyli sobie kokainy.

Świat się kończy, na szczęście nie od dziś.

***

Nie wiemy, kto odkrył wodę, lecz możemy być pewni, że nie była to ryba. Środowisko, które całkowicie otacza, jest niemożliwe do zauważenia.

To znaleziony w szpargałach cytat z McLuhana; nie wiem, kto tłumaczył. Słowa zawierają wyraźną sugestię zerwania z rutyną. Podróż i eksperyment w pewnym sensie, w swojej obietnicy „nowego” są tożsame.