Że prezydent ma problemy z polszczyzną, to rzecz nie nowa. Ale przekręcanie nazwisk polskich piłkarzy, nieustannie wałkowanych przez media i kibiców, to rzecz zaskakująca. Nie potrafi wykuć na blachę? Skąd ten Pereiro i Borubar?
Ależ on musiał przeżywać stadionowe katusze, w tym tłumie wyjących kibiców. Kto mu to robi? Doradcy? Lech Kaczyński zwykł zresztą bywać wielce rozkojarzony w rozmaitych sytuacjach. Cóż go tak rozprasza?