Trafił mi się telewizor. Telewizor ma pilota z kilkudziesięcioma guzikami i każdy do czegoś służy. Świadomie podkreślam – „do czegoś” – bo nie znajduje w sobie siły i ochoty, aby owe funkcje rozszyfrować.

Czyżbym tracił kontakt ze rzeczywistością? Może ta starsza wersja rzeczywistości, wybrakowana trafiła na szrot, wegetuje gdzieś obok, wyparta przez nowy wspaniale rozpędzony jak Kubica świat, sterowany przyciskami z tych niezliczonych smukłych areodynamicznych remote controlerów, tych gładkich, mruczących cicho nawigacyjnych paneli?
Światełko w tunelu: kolega nabył aparat telefoniczny, z którego można dzwonić i wysyłać sms-y. Nic więcej. Tyle radochy za 78 pln. Nie podam marki; napisano w mądrej księdze: szukajcie, a znajdzie; szukajcie, a będzie wam dane. Pielegnując optymizm – oto porcja nieoczekiwanej radości, którą daje iphone.