Wypatrzona w połowie lat 90; pewnie z lotu ptaka. Ciągle rośnie, bo – ku zadowoleniu ekonomistów – rośnie także globalna produkcja tworzyw sztucznych.Plastikowa ławica albo, jak mówią niektórzy plastikowa zupa, porównywalna wielkością do Teksasu dryfuje po Pacyfiku.
Prądy morskie ściągają kolejne partie śmieci. W niektórych miejscach na kilogram plantkonu przypada sześć razy tyle chemicznego paskudztwa – tak twierdzą naukowe raporty.

Plastik zabija trudną od oszacowania liczbę morskich zwierząt, które połykają go lub są nim oblepione.

Czy plażowicze zdają sobie sprawę, że to, co mają pod stopami to nie tylko piasek, lecz rozdrobiony w drobinki plastik wyrzucany na brzeg?
Banalna prawda z niebanalnymi konsekwencjami – w przyrodzie wszystko cyrkuluje, więc i my wchłaniamy niczym gąbka toksyczne mikrozanieczyszczenia.

Pewnie dlatego ujęcie z oceanicznego reportażu nakręconego dla VBS.TV zapadło mi w pamięci: bezkres błękitnego oceanu, mewa siedząca na łazienkowej gąbce.