Nie ma tygodnia żeby któryś z polityków (przodują ci z prawicy) nie obruszał się w mediach, że padł „ofiarą brutalnego i niesłychanego ataku”. Trochę to nudne i jałowe, no i zalatujące z daleka hipokryzją, wszak oni uwielbiają brukowce.
Ciekawe, jak zaregowaliby na „gay bar”, gdyby to w miejsce 16. prezydenta USA, Abrahama Lincolna, ich wzięto na celownik.

W ogóle poniedziałek był dziwny. Na finiszu lata, zimnica za oknem. Niemal cały dzień przesiedziałem w domu, bynajmniej nie w orgiastycznym nastroju. Wybaczcie więc na finiszu dnia ten nadmiar frywolności.