Wstrząsy na rynkach finansowych u niejednego ciułacza wywołały palpitacje serca. I mnie się zdarza dopuszczać spekulacje o pełzającej recesji, zatem o bezrobociu i o cieńszym portfelu.

Czy można myśleć o czymś innym, jeśli zatrwożeni politycy rozważają kryzysowe scenariusze, jak zatrzymać spiralę upadłości: wpompować w zagrożone prywatne banki państwowe miliardy? Wziąć je pod lupę, dać w kość bankowym hazardzistom, których kredytowe operacje ściągnęły zagrożenie?
PiS nie czeka. W gospodarczych perturbacjach zwietrzył szansę na pokazanie innego oblicza i zaapelował o ponadpartyjne porozumienie ws. kryzysu.

Po ostatnich obyczajowych awanturach, to zaskakujące odstępstwo od pisowskich norm. Nie wiadomo za to, co ma do powiedzenia premier. Od blisko tygodnia jest na urlopie.
Jeśli nie bankowe tarapaty Europy, to może futbolowa wojna z PZPN (wkroczyła w decydującą fazę) nim wstrząśnie i zmusi do przyśpieszonego powrotu do Warszawy?

FIFA zagroziła, że jeśli do poniedziałku minister sportu nie odwiesi zarządu PZPN, to odsunie polską reprezentację od mistrzowskich rozgrywek z Czechami i Słowacją. Premierze, piłka to twoja pasja! Wracaj czym prędzej i odsuń ministra Drzewieckiego, nim nasze orły będą zmuszone oddać mecze walkowerem.

***