Brzmi dziwnie i jeszcze dziwniej wygląda. To, co Banksy wystawił w witrynach Village Pet Store And Charcoal Grill zaskakuje i przechodniow, i fanów street artu.

Banksy to grafficiarz-gwiazda. W tym przypadku porzucił puszki z farbą i szablony dla ruchomych instalacji. Nadal porusza się w obrębie tej samej krytycznej konwencji: pełnej ironii oraz sytuacyjnego, kontrkulturowego komizmu.

Czy o nowojorskiej eskpozycji byłoby głośno, gdyby nie renoma autora? I jeszcze jedna wątpliwość. Czy paradoks z Banksym nie polega na tym, że pseudonim tak zrosł się z ukrytym zań artystą, że ujawnienie nazwiska zubożyłoby jego sztukę i siłę oddziaływania? Czyż Banksy zrywając z anonimowością nie zafundowałby nam ostatecznej prowokacji wieńczącej jego „karierę”?